Dla Genealogów amatorów
Statystyka od 23.11.2009
•Użytkowników• : 260
•Artykułów• : 211
•Odsłon• : 2631115
•Artykułów• : 211
•Odsłon• : 2631115
|
•Witamy•,
•Gościu•
|
|
•TEMAT:• Zapusty
Zapusty •14 •lata•, 9 •mies.• temu• #39
|
Gru-29-10 13:56:37
Zapusty Wg ksiązki p.Teresy Karwickiej :"Kultura ludowa Ziemi Dobrzyńskiej": Ostatnie dni karnawału,zwane tu często "szalonymi dniami",czasem "zapustami" /Fijałki/ lub "ostatkami" /Witowąż/,były znów okazją do przebierania i zabaw.Przed I wojną i w okresie międzywojenny w pochodzie przebierańców powszechnie występowała koza,często też przebierano się za bociana,niekiedy za jeżdżca na koniu,za niedżwiedzia,wyjątkowo chodzono z kogutem /Chrostkowo/.Przebierano się też czsem za śmierć,za państwa młodych,dziewczyny za chłopców,a chłopcy za dziewczyny,za diabły,za cyganów i cyganki,za stare baby /Huta Skępska,Zasady/,za "dziadów",za kobietę z dzieckiem,za "cudaków",za Żydów,za żołnierzy lub milicjantów.Chodziły też "herody".Chodziła przeważnie młodzież,rzadziej ludzie żonaci ,czasem dzieci.Przychodzili często z odległych wsi.Tak np.do Bobrownik po zamarzniętej Wiśle przeprawiali się przebierańcy z Kujaw.Wchodząc prawie do każdego domu,nawet czworaków /Płonne/.Jedynie w Gójsku chodzili tylko do domów zamożniejszych,najchętniej tam,gdzie były panny na wydaniu.Unikano tylko tych domów,gdzie były małe dzieci,ponieważ te mogły łatwo zachorować zprzestrachu.Najpierw jeden z uczestników pochodu wchodził do domu i pytał gospodarzy czy będą przyjęci.W Okalewku robił to już po 1945r chłopak przebrany za milicjanta.W Zbytkowie swoje nadejście zapowiadali wesołymi okrzykami.Zanaoptowano tam tekst pieśni,śpiewanej na melodii kolędy,którą witano gospodarzy: Mości gospodarzu,domowy szafarzu, Daj nam mleka,chleba,będziesz miał co trzeba. Mościa gospodyni,domowa mistrzyni, Daj nam kiełbaskę,będziesz miała pełną zapaskę. Wszedłszy do mieszkania odgrywali niekiedy rodzaj przedstawienia,czasem tylko żartowali i szli dalej.Otrzymywali drobne datki w pieniądzach,pączki,jajka,niekiedy słoninę i kiełbasę.Główny poczęstunek stanowiły pączki,stąd nazwa "chodzić po pączkach". Za zebrane pieniądze urządzali zabawę ostatkową,a czasem dzielili się nimi... W zespole radomickimworek niosło dwóch mężczyzn przebranych za Żydów.Bocian głowę miał osadzoną na ruchomych listewkach tak,że mógł ją zginać i wyciągać.W koniec dzioba wbity był gwóżdż,na który łatwo było nadziać pączka.Chłopak ukryty pod białym prześcieradłem,trzymający głowę bociana,tak nią manipulował,by zebrać jak najwięcej pączków. Głowa kozy osadzona na kiju,wykonana z drewna,obita była skórą i miała przyprawione rogi prawdziwe lub z drutu.Pysk kozy był ruchomy-otwierał się i zamykał za pociągnięciem sznurka.Ten,kto niósł łeb kozy,był również okryty białym prześcieradłem,związanym na końcu w supełek na kształt koziego ogona.Chodzący z kozą odgrywali przedstawienie,polegające na rzekomym jej dojeniu,przy czym koza wierzgała,bodła,wywracała wiadro,z którego wylewała się woda,w końcu przewracała się i "zdychała".Niedżwiedż był cały okręcony powrósłami z grochowin lub przykryty kożuchem włosem na wierzch,łeb miał z drewna. Również z drewna zrobiona była głowa i szyja konia,osadzona w tułowiu z prętów okrytych kocami.Chłópak,czy mężczyzna "siedzący na koniu"przebrany był zazwyczaj za żołnierza.Czasem towarzyszył mu cały orszak żołnierzy od sześciu do dwunastu /Radomice/.Wszystkie te postacie wpadały pomiędzy zebranych,wprowadzając zamęt i zaczepiając dziewczęta.O ile za zwierzęta przebierali się wyłącznie mężczyżni i chłopcy,o tyle w pozostałych maszkarach karnawałowych brały udział także dziewczyny i kobiety.Tu należy wymienić przebieranie za państwa młodych,które wiązało się czasem z urządzaniem zabawy w rodzaju wesela,przebieraniem się dziewcząt za chłopców,za cyganki,za baby,które wędrowały po wsi w towarzystwie "dziadów".Chłopcy czernili sobie wówczas twarze sadzą lub czarną pastą,przyprawiali wąsy i brody z pakuł lnianych albo wkładali stare pończochy na twarz z wyciętymi otworami na oczy,nos i usta...Sporadycznie przebierano się również za śmierć.W Chrostkowie chodzenie ze śmiercią odbywało się od niedzieli tzw.starozapustowej do tłustego wtorku."Śmierć" była okryta białym prześcieradłem,zęby miała zrobione z brukwi,w ręku trzymała talerz z solą,polaną denaturatem /brandką/.Kiedy wchodzono do mieszkania,zapalano sól,a śmierć przechodziła dookoła izby,mówiąc:"Jestem śmierć kostucha,kto niegrzeczny,to zabieram". Do zwyczajów zapustnych należało także w okresie Bożego Narodzenia chodzenie z obręczą.Obręcz była wykonana z prętów jałowcowych,owinięta wstążkami lub kolorową bibułką,czasem zawieszano na niej dzwoneczki.Niósł ją chłopiec,za nim szedł orszak muzykantów.Gdy przychodzili do domu,gdzie była panna na wydaniu,brali ją w środek obręczy i tańczyli,czasem brali też w obręcz gospodynię.Osoba "uwięziona" w obręczy musiała się wykupić.Kapela towarzysząca składała się ze skrzypiec i basetli,w póżniejszych czasach także z bębenka i trąbki /Jastrzębie/.Czasem jednak nie była ona tak liczna,przygrywał tylko jeden akordeonista /Starorypin,Zbytkowo/, a czasem za całą orkiestrę wystarczały patelnie,pokrywki od garnków,łyżki i ustne organki /Wichowo,Zaborowo/.Niekiedy do pochodu dla żartu włączano klatkę do tuczenia świń,do której zamykano któregoś z mieszkańców wsi i tak go po wsi obwożono /Zaborowo/....Wniektórych wsiach kobiety zamężne urządzały specjalne zabawy,podczas których skakały jak najwyżej "na wysoki len" /Chrostkowo,Nowogród,Rak/.W tłusty wtorek niektóre kobiety starały się coś przeprać w obfitej pianie /"burzynie"/,gdyż miało im to zapewnić grubą i tłustą śmietanę /Nowogród/.Nie wolno było natomiast w ostatki szyć,gdyż mogło to spowodować okulawienie bydła,ból pleców i wrzody./St.Skudzawy/. joannakov |
|
|
|
•Wygenerowano w• 0.20 •sekundy•
